sobota, 3 września 2011

starypost aka jak lato jak jesień

W uk sezonowych warzyw nie ma - wszystkie przylatują samolotem niezależnie od pory roku - a w pl są, znaczy się jest: cukinia. Cukinia jest fajna owszem, jadam. Abstrahując od cukinii to zrobiłam zupę dyniową, dwa razy i już mam wprawę, mogę nauczać.
Potrzeba kilo dynii (kilo brutto), cebulę, czosnek, bulion, przyprawy - z tego będzie zupa basic. Cebulę i czosnek się smaży na czymbądź, do tego dorzuca się pokrojoną w kostkę (wcześniej obraną etc) dynię i się podsmaża kilka min a potem zalewa bulionem powiedzmy pół litra (żeby zakryło warzywa). Tu uwaga: wiadomo, że nikomu się nie chce robić proper bulionowego wywaru a kostka rosołowa to rzecz bardzo podejrzana. Trzeba się odnieść do własnego sumienia. Mam podejrzenie, że woda i dużo przypraw załatwi sprawę choć ja na wszelki wypadek dodałam "warzywko" czy coś. Przyprawy to takie pasują: sól, pieprz, imbir, kardamon, curry. Sól czosnkowa jest wstrętna i śmierdzi, nie polecam.
Jak dynia będzie miękka (po ok.15min w zależności od wielkości) to zmiksować. Pewno trzeba będzie na raty. Powinno się wcześniej przestudzić - ja nie studzę, nie widzę powodu..
Now, the fun part: dodatkiem do zupy-kremu, bo jest cokolwiek jednowymiarowa, może być co podpowie fantazja. Ja dodawałam bryndzę, fetę, kawałki boczku w wersji: skawrki i w każdej wersji moc natki pietruszki, de li szyz. Tenkju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz