Tym razem płaskie regularne naleśniki "polskie" na zamówienie współlokatorów. W UK jak się robi naleśniki samemu a nie wylewa na patelnie gotowy mix to wielki szacun dla takiego kogoś.
Nauczyłam się robić naleśniki niedawno bo wcześniej jakoś mi nie smakowały. A teraz nie wybrzydzam.
Czasem wychodzą lepiej a innym razem grudowato, nie mam jeszcze swojej sekretnej formuły, robię ciasto bez planu i patrzę, co będzie. Baza to: jajko (mogą być 2 jajka), rozbełtać, mąkę dosypać (2 cups), mleko i wodę dolać (po 1 cup). Jak się ma mikser to fajnie. Potem się patrzy na konsystencje, generalnie powinna wyglądać na za rzadką.
Rozgrzać patelnie i tłuszcz na patelni. W PL smażyło się na smalcu, pamiętam. Tu psikałam oliwą w sprayu (snob) a jak się skończyła to przecieram papierowym ręcznikiem nasączonym olejem.
Smaki:
- cukier i cytryna
- miód i mango
- nutella i banan
- masło orzechowe i miód/ i banan/ i nutella/ wszystkie wymienione
O tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz